Montag, 10. Februar 2014

LIST OTWARTY DO PREZESA PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI PANA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO

Szanowny Panie Prezesie

Kiedy w roku 2008 zechciał Pan przyjąć nasze zaproszenie na konferencję w trzydziestą rocznicę Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, powiedział Pan wówczas: „Jestem naprawdę szczęśliwy i zaszczycony, że mogę w takim gronie, razem z panią Anną Walentynowicz i innymi działaczami Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża być na tej sali i walczyć o prawdę”. Odebraliśmy wówczas te słowa jako wyraz zaufania do nas i dla wartości jakie reprezentujemy. Wierzymy więc, że to zaufanie pozwoli Panu przyjąć nasz apel do Pana, jako szczery wyraz naszej troski o sprawę której on dotyczy. Zdajemy sobie sprawę z zawirowań i zależności, którym podlega świat polityki nawet tej wewnątrz partyjnej. Kiedy jednak ta polityka wydaje się stawać celem samym w sobie, a nie środkiem do innych celów, to zatraca ona swój sens. Co najważniejsze zagubieniu ulega to co najistotniejsze czyli człowiek i jego dobro. W takiej sytuacji polityka musi ustąpić i koniecznym jest odwrócenie się w stronę tego człowieka choćby nawet wydawało się, że ważność tejże polityki jest niewspółmiernie większa od dobra pojedynczego człowieka.

Jesteśmy właśnie świadkami bezprzykładnego prześladowania jednej z najprawdziwszych i najbardziej oddanych walce o dobro naszej ojczyzny postaci pani Jadwigi Chmielowskiej. Została ona wyraźnie wybrana za cel szczególnie podłych ataków właśnie z powodu swego uporu i bezkompromisowości w walce o wartości jakie reprezentują ci, dla których Polska jest wartością najwyższą, a nie kolejnym artykułem na sprzedaż. Niewiele jest dzisiaj osób, które mogły by pochwalić się listą takich działań i dokonań jakie ma na swym koncie pani Jadwiga. Od działalności opozycyjnej już w latach siedemdziesiątych, poprzez „Solidarność” i działalność w podziemiu jako członek Solidarności Walczącej, aż po późniejszą niestrudzoną pomoc Polakom na wschodzie. To właśnie za te i wiele innych dokonań Jadwiga Chmielowska została odznaczona przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego drugim najwyższym polskim odznaczeniem, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymała również Zloty Krzyż Zasługi od Rządu Polskiego na Uchodźstwie i Krzyż Semper Fidelis przyznany przez Związek Solidarności Polskich Kombatantów. I Chociaż wiemy wszyscy, że pani Jadwiga swej działalności nie poświęca się dla odznaczeń i dyplomów, to jednak taka ich lista musi budzić prawdziwy szacunek.

Tymczasem za swoje poświecenie dla Polski zmuszona jest dziś znosić poniżenie i prześladowanie. Niezwykle smutnym faktem jest, że częścią tych napaści jest już od dawna wysoki funkcjonariusz, śląski działacz Prawa i Sprawiedliwości Wojciech Poczachowski, który wyraźnie wykorzystując swą pozycję powodowany osobistą wendetą, postanowił zamęczyć panią Jadwigę kierowaniem do sądu całkowicie bezpodstawnych oskarżeń wobec tej wspanialej osoby. Ten sam pan Poczachowski, który w czasie gdy pani Jadwiga ścigana była listem gończym komunistycznej bezpieki, który usunięto dopiero w roku 1990, sam zajęty był robieniem kariery w reżimowej Telewizji Katowice. Nie ma znaczenia czy pan Poczachowski pełni w tej nagonce rolę przysłowiowego użytecznego „idioty” czy jest świadomym elementem wyrachowanej napaści. Jego postawa wobec pani Jadwigi jest zachowaniem odrażającym i nagannym. Przy tym jest to tylko niewielka cześć szykan wobec pani Jadwigi. Od miesięcy nękana jest SMS-ami i e mailami pełnymi gróźb, z których wiele jest urzeczywistnianych. To wszystko dzieje się w bardzo dziwnej atmosferze, którą w katowickim okręgu PiS tworzy jej szef i zarazem poseł PiS pan Tobiszewski, atakujący pomysłodawców nazwania ronda w Rudzie Sląskiej imieniem Marii i Lecha Kaczyńskich, czy twórców pomnika poświęconego ofiarom tragedii w Smoleńsku.

Cała akcja wymierzona przeciwko tej niezwykłej Polce i jej ostatnie przejścia do złudzenia przypominają historię innej ikony zwanej dziś Anną Solidarność, dla której Pan Prezes miał tyle nieukrywanego szacunku. Podobnie jak dziś pani Jadwiga atakowana jest przez ludzi kreujących się na obrońców tej samej strony politycznej barykady, tak niegdyś Anna Walentynowicz była atakowana i prześladowana przez fałszywych „działaczy” Solidarności. Stawaliśmy wówczas w jej obronie, nie zastanawiając się, czy ktoś oskarży nas o brak lojalności wobec naszego związku gdyż wiedzieliśmy, że to właśnie ta lojalność nakazywała nam stanąć po stronie sprawiedliwości. Kiedy jeszcze wcześniej, na pół roku przed emeryturą nasza pani Ania zwolniona została z pracy, w jej obronie stanął cały Gdańsk, a wkrótce cała Polska.

Dzisiaj, kiedy życie za sprawą działania złych ludzi napisało ten sam scenariusz dla pani Jadwigi i na sześć miesięcy przed emeryturą została właśnie zwolniona z pracy, zabrakło we władzach Prawa i Sprawiedliwości ludzi, którzy mieli by odwagę jasno i wyraźnie odciąć się od haniebnej postawy pana Poczachowskiego. Czyni to za to wielu oddanych sympatyków Prawa i Sprawiedliwości , do których należy również pani Jadwiga. Do tej pory jednak nie możemy doczekać się głosu tych, dla których przejrzystość reprezentowanych przez PiS wartości powinna być najważniejsza. Milczenie władz PiS w takich sytuacjach nie jest dobrym rozwiązaniem. Byliśmy nie tak dawno świadkami jak ciche przyzwolenie większości doprowadziło do zawłaszczenia „Solidarności” i zastąpienia jej ideałów metodami iście gangsterskimi, które niemal na naszych oczach pozbawiły nas tego co było wówczas w tym ruchu najcenniejsze i najbardziej ludzkie i co tak jasno i pięknie wyrażała jego nazwa.

Szanowny Panie Prezesie
Brak głośnego określenia wyraźnej postawy władz Prawa i Sprawiedliwości wobec tak niegodnego zachowania swojego działacza powoduje, że wielu może zadawać sobie pytanie, czy jest to tylko chwilowe zagubienie się w nawale politycznych problemów, czy też oznaka tego czego jako Polacy mamy oczekiwać, kiedy dając kredyt zaufania oddamy Wam w ręce losy naszego kraju?
Apelujemy aby nie przymykać oczu na ludzką krzywdę i nie zamiatać pod przysłowiowy dywan spraw, które wymagają jasnego określenia swojego do nich stosunku. Czyni to wielu szeregowych członków jak i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości i jesteśmy przekonani, że powinni to uczynić również ludzie obdarzeni ich zaufaniem.

Z poważaniem
Jan Karandziej
Kazimierz Maciejewski
Andrzej Runowski
Lech Zborowski

Montag, 1. Oktober 2012

LIST OTWARTY DO BOGDANA BORUSEWICZA


Jak wiesz pożegnaliśmy po raz drugi naszą Annę Solidarność. Tą, którą tak dobrze znaliśmy w tak szczególnym czasie naszej wspólnej działalności. Była przecież nie tylko symbolem odwagi, patriotyzmu i troski o drugiego człowieka, ale również twoją i naszą opozycyjną przyjaciółką i wzorem do naśladowania. Niezależnie od tego czy chcesz to przyznać czy nie, podobnie jak my wiele jej zawdzięczasz.

Na twoich oczach deptana jest godność i bezczeszczone były szczątki tej nie tylko najprawdziwszej z Polek, ale również tej, którą kiedyś nazywałeś towarzyszką opozycyjnych zmagań o wolną Polskę.

Jej samej nie dane było doznać tak upragnionej i zasłużonej prawdziwej wolności. Tobie natomiast nowa Polska przyniosła stanowisko trzeciej osoby w hierarchii państwowych urzędników. Pełnisz tę funkcję korzystając skrzętnie z całej listy przywilejów, zapominając czasem, że twoja pozycja nakłada na ciebie również albo raczej przede wszystkim obowiązki i odpowiedzialność. Dzisiaj jak nigdy przedtem masz obowiązek wziąć odpowiedzialność za poczynania rządzącej grupy, którą reprezentujesz. To jest twój obowiązek urzędowy. Jest jednak drugi wymiar twojej postawy, ten zwyczajnie ludzki. Ten, który kładzie ci na sumieniu moralny obowiązek dochodzenia prawdy o śmierci Anny Walentynowicz i wszystkich, którzy z nią polegli, jak również obowiązek walki o ich godność i pamięć.

Przed wielu laty podczas naszej działalności w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża nie do pomyślenia było wzajemne pozostawienie kogoś z nas na łaskę i niełaskę bezpieki. Nie wyobrażalnym było nie bronić się wzajemnie przed represjami, pomówieniami i prowokacjami komunistycznego aparatu władzy. Stawialiśmy się wspólnie przed aresztami, w sądach i niestety czasem nawet na cmentarzu. Wszędzie tam gdzie działa się krzywda któremuś z nas. Broniliśmy nawet tych, którzy nie do końca zasługiwali na nasz szacunek i zaufanie.

W pamiętnych dniach sierpnia 1980 byłeś motorem naszego działania kiedy w pośpiechu przygotowywaliśmy ulotki i plany strajku w obronie naszej pani Ani. Jeszcze nam w uszach brzmią twoje własne słowa: „dzisiaj ona jutro każdy z nas” czy „zdradą byłoby nie walczyć o przyjaciela”. A przecież jej zwolnienie z pracy w tamtym czasie było niczym w porównaniu z tym czego wobec jej osoby dokonuje się w ostatnich latach i - co jest szczególnie ohydne - po jej śmierci.

Pytamy więc dzisiaj: gdzie jest twój głos oburzenia? Dlaczego nie ma cię tutaj między nami, kiedy poniżana jest godność jednej z nas? Czy mógłbyś z czystym sumieniem powiedzieć, że gdyby los obchodził się równie brutalnie z pamięcią i godnością twojej śp. żony i naszej opozycyjnej koleżanki Aliny, to pani Ania nie stałaby w pierwszej linii walki o nią, dając nam przykład co robić? Czy naprawdę wierzysz w to, że Anna Solidarność milczałaby wobec tak nieludzkich ataków na pamięć i godność swej opozycyjnej przyjaciółki nawet gdyby po latach różniły się w spojrzeniu na otaczającą rzeczywistość?

Zdajemy sobie sprawę z tego, że przeciwstawienie się twardej politycznej rzeczywistości, będąc głęboko w nią uwikłanym wymaga wiele odwagi. Nie każdego na nią stać. Zbudowałeś swą karierę na wspomnieniu tamtej sierpniowej swej postawy. Przez lata korzystasz z oklasków, orderów i przywilejów. Zdaj sobie jednak sprawę, że tak jak w pamiętnym sierpniu tak i teraz historia odnotuje i zapamięta twoją dzisiejszą postawę na zawsze. Jak dzisiaj postąpisz takim pozostaniesz w pamięci Polaków. Wybór nie jest skomplikowany. Możesz być tchórzliwym partyjnym aparatczykiem, który pozostawia swoją towarzyszkę niedoli i jej pamięć w błocie sowieckiej pogardy albo po prostu człowiekiem, który nie pozwolił zabić w sobie resztek ludzkich odruchów i jako człowiek, a nie tylko z urzędniczego obowiązku wybiera to co zwyczajnie słuszne.

Wiedz jednak, że my będziemy twoją dzisiejszą postawę pamiętać na zawsze tak jak pamięta się kto zdradził, a kto dochował wierności. My jesteśmy tam gdzie nasza pani Ania, której pamięci i godności dzieje się krzywda. A gdzie jesteś ty?

Jan Karandziej
Kazimierz Maciejewski
Andrzej Runowski
Lech Zborowski


wzzw.wordpress.com

Dienstag, 1. Mai 2012

W OBRONIE NAUCZANIA HISTORII POLSKI


Oświadczenie byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża


W tych dniach mija trzydziesta czwarta rocznica założenia Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Jedną z istotnych form ich działalności było nauczanie młodych robotników  najnowszej historii Polski w grupach samokształceniowych. Zakłamywanie tej historii przez komunistyczne władze PRL miało na celu pozbawienie młodego pokolenia dumy narodowej i patriotyzmu. Jednak to właśnie pokolenie tych młodych robotników zdecydowanie odrzuciło wówczas próbę ich wynarodowienia. To poszukiwanie historycznej prawdy było dla młodych Polaków nie tylko formą oporu wobec narzucanego kłamstwa, ale przede wszystkim budowaniem fundamentu dla poczucia narodowej tożsamości.

Dzisiaj, w ponad trzydzieści lat po narodowym zrywie Polaków w sierpniu 1980 roku, znaleźliśmy się w sytuacji, w której prawo do otrzymania wiedzy niezbędnej dla budowania fundamentu samoświadomości narodowej musi być wymuszane przez tak drastyczne formy protestu, jak głodówka. Znowu podejmują się tej walki ci sami ludzie, którzy kiedyś musieli szukać wiedzy historycznej na tajnych spotkaniach. Jesteśmy dumni z faktu, że pośród nich jest nasz kolega, działacz Wolnych Związków, Jan Karandziej. Niemniej uważamy za bardzo smutny fakt, że zatroskani przyszłością naszego kraju ludzie, zmuszeni są do posługiwania się tak drastyczną forma protestu w obronie tak podstawowej wartości jak przekazywanie następnemu pokoleniu Polaków prawdy  ich własnej historii.

Jeżeli chcemy uniknąć niebezpieczeństwa oderwania młodego pokolenia od narodowych korzeni,  to musimy wesprzeć  działania protestujących. Tak więc jak przed wielu laty wzywamy wszystkich do walki o wolność nauczania polskości i prawdy o Polsce, o polską szkołę.

Andrzej Bulc
Andrzej Gwiazda
Joanna Duda-Gwiazda
Kazimierz Maciejewski
Andrzej Runowski
Tomasz Wojdakowski
Krzysztof Wyszkowski
Lech Zborowski

wzzw.wordpress.com